wtorek, 10 listopada 2015

Co za piernik!!! Już czas przygotować ciasto na piernik staropolski (6cio tygodniowy)

Nie kochani, to nie żart, wiem że mamy dopiero początek listopada i kto by tam myślał o świętach bożego narodzenia (no może oprócz speców od marketingu w wielkich centrach handlowych, którzy już w październiku ustawiają czekoladowe mikołaje na sklepowych półkach)...  jeśli jednak planujecie zrobić przepyszny tradycyjny, długodojrzewający piernik  i postawić go na wigilijnym stole ( jakby ktoś nie zdążył to zawsze można postawić  na sylwestrowym stole, jak słusznie zauważyła ciocia Wola ;)) ...w każdym razie jeśli planujecie zdążyć na Wigilię, to już czas najwyższy (najwyższy najwyższy) żeby przygotować ciasto.

Zrobienie takiego piernika składa się z kilku (prostych) etapów:
I etap - wyrabiamy ciasto (zajmie nam to kilka, no może kilkanaście minut)
II etap - wstawiamy ciasto do chłodnego miejsca (piwnica, spiżarka, w ostateczności lodówka) i na 4-5 tygodni zupełnie o nim zapominamy
III etap - wyciągamy ciasto z lodówki i pieczemy piernik lub pierniczki lub jedno i drugie
IV etap - upieczony piernik odkładamy do leżakowania na kilka dni
V etap - przekładamy ciasto powidłami lub ulubioną masą, smarujemy czekoladą i czekamy do 24 grudnia :-)

Na etapie IV - V bacznie obserwujemy ciasto, gdyby okazało się, że trafił nam się kapryśny egzemplarz, twardy jak kamień po upieczeniu, który za nic nie chce sam zmięknąć to musimy zapewnić mu towarzystwo w postaci kromek świeżego chleba i kawałków jabłek, wtedy odpowiednio zmięknie.

Dzisiaj opiszę wam przygotowanie etapu I, aktualizacja i opis kolejnych etapów pojawi się za ok 4 tygodnie :-) Przepis wraz z mega dokładną instrukcją znalazłam TUTAJ na stronie kuchniaaleex


Składniki na keksówkę o długości 24 cm i pierniczki:
-  0,25 l miodu
- 0,5 kg mąki tortowej
- 1 szklanka cukru
- 1/2 kostki margaryny
- 2 małe jajka
- 1,5 łyżeczki sody oczyszczonej

- 1/4 szklanki mleka
- szczypta soli
- 1 opakowanie przyprawy do piernika

Sposób przygotowania I etap:
  • Miód, cukier i margarynę ogrzewamy w garnku z grubym dnem do rozpuszczenia się składników (nie gotujemy!), studzimy masę
  • Mąkę mieszamy z przyprawami, solą, jajkami i sodą rozpuszczoną w mleku, po czym miksujemy z przestudzoną masą 
  • Kiedy wszystkie składniki dokładnie się połączą przelewamy ciasto do naczynia szklanego, emaliowanego lub kamionkowego przykrywamy ściereczką, pakujemy w folię i wstawiamy w chłodne miejsce (w moim przypadku do lodówki) na 4-5 tygodni






Zdjęcia pokazują ciasto po wymieszaniu wszystkich składników oraz sposób przechowywania ciasta w lodówce :-)

Kilka tygodni później.....

Terem terem, za dwa tygodnie Wigilia (kto by pomyślał, że to JUŻ?!?) i czas najwyższy zająć się naszym piernikiem. Na początku z pewną nieśmiałością zaglądałam do lodówki, zastanawiając się co to tam się dzieje pod tym workiem, ale z biegiem czasu całkiem zapomniałam o moim cieście i dobrze. Po kilku tygodniach ciasto wygląda wspaniale, ma trochę plastelinową konsystencję i pachnie obłędnie (szczególnie podczas pieczenia)...

Sposób przygotowania II etap:
  • Ciasto wyciągamy z lodówki, rozpakowujemy z wora i ściereczki, dzielimy na 3 części (u mnie jedna wyszła mniejsza bo powstaną z niej pierniczki ale możecie podzielić inaczej albo nie dzielić wcale ciasta jeśli macie większą formę i nie chcecie robić pierniczków)
  • Dwie keksówki o dł. 24 cm wykładamy papierem do pieczenia, piekarnik nagrzewamy do temp. 170 st. C
  • Nasze foremki wylepiamy ciastem do pieczenia, u mnie wyszło ok 1/4 wysokości keksówki, niby mało ale nie martwcie się, ciasto bardzo mocno urośnie
  •  Ciasto pieczemy w piekarniku najlepiej z termoobiegiem (na funkcji dół + termoobieg) w temp. 170 st. C przez 45-60 minut do "suchego patyczka"
  • Upieczone ciasto studzimy, zawijamy w ściereczkę, odkładamy w chłodne miejsce i zapominamy o nim na kilka dni (to lubię przy pieczeniu piernika) :-)
  • Część ciasta odłożoną na pierniczki rozwałkowywujemy na grubość ok 2-3 mm i wycinamy z niego pożądane kształty za pomocą foremek
  • Pierniczki pieczemy podobnie jak piernik w 170 st. C tylko znacznie krócej, około 15 minut, studzimy, zamykamy w metalowym pojemniku i zapominamy na kilka dni.






Kilka dni później...
Mój piernik i pierniczki dojrzewają sobie spokojnie w chłodnym miejscu i nikt im nie przeszkadza, teraz jednak jest dobry moment żeby do nich zajrzeć i ocenić sytuację, a także przygotować masę do przełożenia:

Sposób przygotowania III etap:
  • Przypominamy sobie o naszym wypieku (nie wiem jak wam ale mi etap zapominania wychodzi zdecydowanie najlepiej)
  • Odwijamy ze ściereczki, kroimy ciasto na dwa lub trzy blaty i sprawdzamy (organoleptycznie) stopień twardości naszego egzemplarza i tu mamy trzy opcje do wyboru:
  1. Jest idealnie mięciutki czyli dojrzał, fajnie :-), w tym przypadku przekładamy powidłami i masą, zawijamy w folię aluminiową i odkładamy do 23 grudnia, ale od czasu do czasu do niego zaglądamy (gdyby zaczął twardnieć patrz pkt. 2 i 3)
  2. Jest taki sobie nie jest twardy ale super miękki też nie, czyli wciąż dojrzewa, w takim przypadku przekładamy powidłami i masą, zawijamy w folię i obserwujemy, jeśli nie będzie miękł to przechodzimy do pkt. 3
  3. Jest twardy jak kamień, czyli też fajnie ale prawdopodobnie będziemy musieli mu pomóc dojrzeć, jak? Prościutko, najpierw przekładamy powidłami i masą, zawijamy w folię i zostawiamy na dwa dni. Jeśli w tym czasie sytuacja się nie zmieniła rozwijamy folię aluminiową i obok piernika umieszczamy kromki świeżego chleba i kawałki jabłka, które oddadzą wilgoć ciastu i zacznie ono dojrzewać (oczywiście codziennie wymieniamy na świeże).
 Mój piernik jest w tym roku taki sobie, poczekam jeszcze kilka dni i jeśli nie zacznie dojrzewać to zastosuję się do pktu 3, jeśli chodzi o powidła i masę to możecie zastosować smak jaki lubicie lub mój przepis, który znajdziecie TUTAJ. Dodatek alkoholu sprawi, że masa się nie zepsuje do Świąt, (zdjęcia wkrótce). Z pierniczkami postepujecie analogicznie

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Translate