Jakiś czas temu, po przeczytaniu kilku przerażających artykułów nt. składu i w ogóle całego procesu technologicznego wypieku pieczywa w ekm super/hiper/mini marketach (piekarnie niestety też też znalazły się w niechlubnym artykule) postanowiłam sobie, że w miarę możliwości będę sama wypiekała pieczywo w domu. Temat okazał się dosyć prosty, większość chlebków pieczonych na drożdżach (bo taki wam dzisiaj zaproponuję) nie wymagała zbyt wielkiego zaangażowania z mojej strony, ot wymieszać-odstawić-wymieszać-odstawić-upiec ale efekty były przeróżne. Przepis, którym się dzisiaj z wami podzielę jest moim zdaniem najlepszy ze wszystkich, bardzo łatwy, zawsze się udaje, nieziemsko pachnie podczas wypiekania i wychodzi mięciutki w środku, bogaty w ziarenka, w błonnik z cudownie chrupiącą skórką. Przepis dostałam od mojej siostry, która to zrobiła go na jedną z imprez rodzinnych, zniknął cały, a to o czymś świadczy :) Polecam wam serdecznie taki domowy wypiek. Na temat pieczywa w marketach rozwodziłam się już kiedyś w TYM tekście, przy okazji przepisu na pyszne grahamki.
